#703878 25.05.2011 21:57:43
Pierwsze badania przeprowadzone przez Friedmana i Rosenmana dotyczyły jedynie męskiej populacji, ponieważ w momencie ich realizacji na chorobę serca zapadali głownie mężczyźni. Jednak przeprowadzone później kolejne badania nad wzorem zachowania A potwierdziły istnienie tego zjawiska także u kobiet. W innych z kolei badaniach zauważono, iż czynnikiem sprzyjającym rozwojowi choroby serca może być tłumiona wrogość. Tak wiec na pewnym etapie rozwoju psychologii oraz tzw. medycyny psychosomatycznej stało się jasne, iż czynniki emocjonalne pozostają w bezpośrednim związku z procesami chorobowymi dotykającymi serce i układ krwionośny. Początkowo sądzono, iż coraz częstsze zachorowania na chorobę wieńcową i coraz liczniejsze zawały serca są następstwem rozwijającej się cywilizacji i konsumpcyjnej kultury. Stanowią jeszcze jedno zjawisko socjologiczne powiązane z ekspansją ekonomii i rosnącymi wymaganiami wobec obywatela. I niewątpliwie tak jest.
Jednak przyczyny rozwoju chorób serca mogą być znacznie głębsze i mogą sięgać wczesnych etapów naszego życia. Za pioniera badań na tym polu uważa się na całym świecie Alexandra Lowena, amerykańskiego psychoterapeutę, który w swej pracy połączył osiągnięcia psychoanalizy z nurtem zwanym body work. Alexander Lowen rozwinął też genialną metodę terapii skierowaną głownie (ale nie tylko) do osób cierpiących na zaburzenia pracy serca, a także założył, wraz z kardiologiem Stephenem Sinatrą, The New England Heart Centre - instytut niosący pomoc psychologiczną osobą chorym na serce. Zdaniem Lowena, choroba wieńcowa ma swoja genezę we wczesnych doświadczeniach emocjonalnych. Gdy przychodzimy na świat, jedną z naszych głównych potrzeb stanowi potrzeba bezinteresownej miłości i uwagi ze strony otoczenia, a przede wszystkim matki. Istnieją jednak rodziny, gdzie matki mają wobec swoich dzieci bardzo duże oczekiwania i wymagania już we wczesnym okresie ich życia. Stwarza to u rozwijających się dzieci przekonanie o konieczności dokonywania szczególnych rzeczy w celu uzyskania miłości i uwagi, czyli tego, co przecież należy się każdej ludzkiej istocie już w momencie narodzin. Sytuacja taka stwarza ogromna ilość cierpienia w postaci uczuć rozpaczy, żalu i złości. Tworzy się również coś w postaci schematu myślowego: "Muszę być doskonały/a, aby istnieć na tym świecie". Schemat ten zostaje niestety zaniesiony w dorosłe życie. Kolejnym nieprzeciętnym sukcesom zawodowym towarzyszy nieustanne poczucie niskiej wartości i stłumiona, ogromna agresja. Znajdują one ujście w chorobie serca.